Helwetyk Romański
Komentarze
To usunięte pytanie: to o miesiąc powstania? ;-)

Dziękuję za wspólną zabawę!
@Arsacjusz @anglov Kodeks Sprawiedliwości jakoś funkcjonuje od 2010 roku…
@kaxiu Co do zasady (też nie wykluczam tego, że koniec końców regulacja nie będzie tak krótka, jak sobie to wyobrażam) wolałbym jednak zdawać się na rzeczoną intuicję. Mnie już parę razy do białości doprowadził Regulamin Sejmu, a w porównaniu z kodeksem to jest ulotka pizzerii.
@kaxiu Co do ujednolicenia z akapitu drugiego, oczywiście. Co do akapitu pierwszego głośno myślę, czy jest sens. Najchętniej za punkt wyjścia przyjąłbym pierwotną ustawę o TK oraz niniejsze opracowanie (gdzie wskazuje na niejasności i usterki, które mogą zniknąć razem z kodeksem…), kodeks jako taki omijając w miarę możliwości szerokim łukiem.
To jest doskonałe opracowanie pod kątem prac ustawodawczych. Doskonałe.
@joahimvonribertrop Nie są to może najlepsze lata życia, ale szkołą średnią i studiami proszę się cieszyć, póki trwają. Potwierdzone info. ;-)
@joahimvonribertrop Tym, że ostatni raz w szkole byłem w roku, jeżeli mnie pamięć nie myli, 2003. ;-)
Szkoła w realu — wzruszyłem się… ;-)
Aktualizując powyższe statystyki tantiem, mamy nowy rekord. Gratuluję!
Siódmy najwyżej „tantiemowany” artykuł w historii DSG oraz pierwszy, który przekroczył w roku 2019 granicę 30 000 Ⱡ. To się nazywa mocne wejście. Tantiema. ;-)

A jeżeli Mistrza @Vladimir trzeba pomiziać po egu, czynię to z największą radością i pełnym przekonaniem.
@defloriusz Właśnie tego, choć operowałem w domysłach rzędem wielkości większym o jedno zero. To jest jedno z zagadnień, które budzi mój dość zasadniczy sprzeciw, gdy chodzi o praktykę. Moim zdaniem, nasze orzeczenia powinny być *wystarczająco* dobre, gdzie to dookreślenie stanowi istotną różnicę. Mamy mało skomplikowane przepisy i w większości kompetentne składy orzekające. Nie musimy dbać o „perfekcję”,jeżeli przekłada się ona na dziesiątki dni wyrokowania.

Na marginesie chciałbym zauważyć, że moje propozycje są wynikiem obserwacji ostatniej praktyki. Uważam, że lepiej jednak (z dwojga złego, bo mamy ograniczenia, których nie przeskoczymy) wydać pierwszy wyrok jednoosobowo i sprawnie, a dopiero w przypadku kontrowersji nieco mniej, ale nadal sprawnie, pochylić się bardziej nad tematem.

(Z dwojga złego, ponieważ w moim idealnym modelu wszystkie orzeczenia zapadają kolektywnie oraz sprawnie, ale do tego, niestety, warunków nie mamy, przestałem się łudzić).
@Seweryn Myślę, że są to (odnoszę się do drugiej części komentarza) szczegóły do wygładzenia w Sejmie. Spraw karnych obecnie nie mamy zbyt wiele, i bardzo dobrze. Reformy (pilnej) wymaga głównie orzekanie w sprawie odpowiedzi na pytania prawne i wykładni przepisów — zarówno państwowych, jak i samorządowych.
@defloriusz Odpowiedź udzielona w terminie to odpowiedź, która jest udzielona wtedy, gdy jest potrzebna. W dwóch pierwszych sprawach, gdyby nie regencja, brak wyroku oznaczałby paraliż państwa. W trzeciej sprawie, gdyby nie rozwiązanie Sejmu, nie byłoby jasne, czy część rozstrzygnięć władzy ustawodawczej zapadła z udziałem uprawnionego posła. Taki trybunał, który dostrzega swojej roli w porządku konstytucyjnym, nie jest nam potrzebny, co więcej — jest szkodliwy, generując stan niepotrzebnego zawieszenia.

Podtrzymuję swoje zdanie w przedmiocie złożoności każdej z wypunktowanych spraw. Byłbym w stanie je rozpoznać w ciągu 75 minut — nie jedną, wszystkie (co oczywiste, odstępując od sporządzania wielostronnych uzasadnień, które nikomu nie są potrzebne). Te sprawy miały charakter czysto proceduralny, nie dotyczyły co do zasady czyichkolwiek praw i wolności. Istnieje w Sarmacji grono osób, które uwielbiają dobrze napisane uzasadnienia (sam się do nich zaliczam), ale trzeba należycie określić priorytety.

W „sprawie bialeńskiej” nie rozumiem jednego (choć się domyślam…). Skoro Trybunał Koronny był w stanie wydać nieprzewidziane przepisami postanowienie zabezpieczające o bardzo odważnej podstawie prawnej, co stało na przeszkodzie ogłoszeniu zamiast niego wyroku, którego ważności nikt by nie podważał?
@PiotrPawełI Tradycyjnie apelując o założenie nicka na Ćwirku… To, o czym pisałem wyżej, dotyczyło propozycji bnt. von Hippogriffa-Brusa, aby Trybunał Koronny tworzyli asesorzy powoływani przez samorządy. Co do zwykłego przejmowania spraw od sądów prowincjonalnych w przypadku bezczynności zgadzam się, że można to łatwo rozwiązać.
@TadeuszBrus Obawiam się, że to by oznaczało rozwiązywanie problemu nieobecności asesorów nie w ramach jednego, a pięciu ośrodków.
@kaxiu
Pierwsza instancja we wszystkich sprawach uproszczona, jednoosobowe wyrokowanie, istotne ograniczenie procedur (ciągle jakiś cyrk jest ile to dni ma minąć i co kto ma powiedzieć), uzasadnienia zawierające podstawowe elementy i tylko na wniosek.
Oczywista oczywistość.
Cytuję:
II instancja natomiast trochę na zasadzie skarg kasacyjnych z reala - czyli integralną częścią apelacji jest uzasadnienie, czemu to Trybunał miałby ją rozpoznać. Jeśli z uzasadnienia nie wynikają rażące naruszenia, lecz jedynie ogólne narzekanie, bo uznali go winnym, a jest niewinnym, albo chciał grzywnę 5.000, a dostał 15.000 to w ogóle tego nie rozpoznawać.
Tutaj, uzasadniając „protestowe prawo do sądu”. Obawiam się, że upraszczając procedurę w jednym miejscu, przywrócimy komplikacje w drugim, jak wyżej. Co do zasady powyższe założenie ma być w myśl mojej propozycji, co do zasady, realizowane poprzez głosy sprzeciwu, aby odfiltrować zasadną apelację od „ogólnego narzekania”. W takim przypadku MTK nie musi badać poprawności apelacji, po prostu liczy podpisy.
Jeżeli dobrze rozumiem argumentację Jego Książęcej Wysokości, jest ona następująca. Po pierwsze, Trybunał Koronny funkcjonuje dobrze. Po drugie, funkcjonuje na tyle dobrze, na ile pozwalają warunki. Po trzecie, warunki są złe i możemy jedynie rozłożyć ręce, bo „lepiej nie będzie”.

Możemy różnić się w ocenie tego, czy sytuacja może ulec poprawie — moim zdaniem, może — ale nie rozumiem, jak możemy nie zgadzać się co do faktów, które są takie, że Trybunał Koronny nadal rozpatruje sprawę ze stycznia i trzy sprawy z marca — czyli, innymi słowy, nie orzeka.

(W tym miejscu nadmienię, że obecny model funkcjonowania Trybunału Koronnego jest taki, że — niezaskakująco — brakuje do niego odpowiednich kandydatów; po odrzuceniu przez Sejm kandydatury Jego Książęcej Wysokości jedyny zainteresowany wycofał swoje zgłoszenie).

Jego Książęca Wysokość pisze, że „głównym problemem Trybunału są realiozy jego sędziów”, z czym trudno się nie zgodzić. Ba, stanowi to punkt wyjścia dla moich propozycji. O czym innym piszę, jeśli nie o spełnianiu warunku obecności oraz wyznaczaniu asesorów do konkretnych spraw, za ich zgodą, to jest po upewnieniu się, że będą chcieli i mogli orzekać.

W Księstwie Sarmacji nie mamy „bieżącego” problemu braku obywateli kompetentnych do rozpoznawania spraw, którzy są jednocześnie dostępni i gotowi do orzekania. Problem polega na tym, że nie ma ich w składzie Trybunału Koronnego. Czym innym jest bowiem zadeklarowanie gotowości do rozpoznania jednej sprawy, czym innym jest zobowiązanie się do orzekania przez cztery miesiące. Proponuję więc, byśmy spróbowali składy orzekające wyłaniać inaczej.

Jeżeli dotychczasowym asesorom Trybunału Koronnego brakuje czasu — rozumiem to doskonale. Dlatego swoją krytykę kieruję pod adresem Trybunału Koronnego: instytucji i procedur, a nie konkretnych asesorów. Rozwiązaniem problemu realiozy nie jest jednak rozłożenie rąk, a taka zmiana modelu, która ten problem jeżeli nie zniweluje, to przynajmniej mocno ograniczy.

Proponuję, by „do […] rozpatrzenia [sprawy] powinno być możliwe wyłącznie powołanie ostatnio aktywnego asesora, za jego uprzednią zgodą” oraz o wiele mocniejsze przepisy dotyczące terminów i zmiany składów orzekających właśnie dlatego, by dostępność czasowa była o wiele mniejszym problemem niż jest nim obecnie.

Odnosząc się do błahości spraw ustrojowych, które proponuję rozpatrywać w pierwszej kolejności w składzie jednoosobowym (co podkreślam, przez niezawisły organ, bo mam wrażenie, że Jego Książęcej Wysokości to założenie umyka w ferworze dyskusji). Prześledźmy ostatnie sprawy:
  • Stwierdzanie nieobecności Księcia — jakakolwiek jednoznaczna odpowiedź udzielona w terminie byłaby dobra;
  • Skład Książęcej Komisji Wyborczej — jak wyżej;
  • Czy ordynacja wyborcza do Sejmu jest proporcjonalna — jak wyżej;
  • Narracyjny dekret o prawie do przemieszczania się — jak wyżej;
  • Opiniowanie ustaw przez NIA — jak wyżej.

Jedyną sprawą o większym stopniu złożoności była sprawa bialeńska. W której to sprawie Trybunał Koronny orzekł 26 marca 2019, po ponad czterdziestu dniach od złożenia wniosku, i po miesiącu od odnośnych referendów. W jedynej sprawie ustrojowej, która nie była błaha, trybunał w całej rozciągłości, z braku lepszego określenia, się wyłożył.
@RemigiuszL @LCdR W wykazie wyników można zobaczyć, na które pytanie udzielono błędnej odpowiedzi. Od dzisiaj można też przystąpić do egzaminu ponownie (limit: 3 razy w ciągu 24 godzin).
@Seweryn W punkcie 1 ograniczyłbym się do pojęć konstytucyjnych. Zakładam tutaj, że jakkolwiek rozumiane wzburzenie musiałoby wynikać z ograniczenia konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności. Na odcinku wykładni, np. prawo do „uczestnictwa w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli”.

Jeżeli chodzi o punkt 2, zbierając całość do wariantu TL;DR: sądzę, że asesorzy powinni być wybierani przez Sejm, kwalifikowaną większością głosów, tak jak do tej pory. Obecne regulacje dopuszczają możliwość powołania ad hoc, co wynika z odmiennych założeń funkcjonowania TK — oczekujemy obecnie stałego orzekania. W przypadku przyjęcia mojej propozycji, takiego oczekiwania nie będzie. Wybór przez Sejm będzie miał charakter nabycia „prawa do wykonywania zawodu”.

Jeżeli chodzi o punkt 3, nie chciałbym być Marszałkiem Trybunału Koronnego, który oprócz bieżącego orzekania i kierowania pracami TK musi jeszcze zajmować się awansami…
W nawiązaniu do tego, co napisała JKW @CarmenLaurent: a gdyby rząd płacił za wyedukowanie nowego mieszkańca, zakończone egzaminem? Może komuś by się w końcu chciało zaktualizować poradniki. ;-)
@Marceli Wszystkie nasze uczelnie de facto są, i nad tym się głośno zastanawiam. (Oczywiście, w całkowitym oderwaniu od kampanii).
Na marginesie dyskusji: czy istnieje jakiś powód, dla którego mamy kilka placówek naukowych zamiast jednej? Wydaje mi się, że połączenie sił TAM, AS/AP (ominęły mnie powody wydzielenia się tej drugiej) i HAN uprawdopodobniłoby szansę na to, że coś się zacznie dziać na tym odcinku…
@Seweryn Jeżeli nie jest naruszany szeroko rozumiany porządek konstytucyjny, nie widzę potrzeby angażowania władz państwowych. Jeżeli chodzi o powyższy pomysł, to tak przecież widzę wyłanianie składu Trybunału. Każdy asesor byłby powoływany ad hoc z szerokiego grona potencjalnych kandydatów.
Uzupełniając powyższą wypowiedź nadmienię, że prowincje powinny posiadać możliwość samodzielnej interpretacji własnych przepisów oraz samodzielnego dbania o ich spójność. Ostatnio mieliśmy w Sclavinii nieobecnego Konsula, co wymagało interpretacji prowincjonalnej konstytucji. Gdybyśmy skierowali sprawę do Trybunału Koronnego, tam by ugrzęzła. Tym, co powinno interesować władze państwowe, jest ewentualna kolizja prawa prowincjonalnego z przepisami prawa państwowego, szeroko rozumiany porządek konstytucyjny.
@PiotrPawelI: Ze swojej strony nie widzę przeszkód, aby prowincje we własnym zakresie załatwiały sprawy o przestępstwa popełnione na ich obszarze. Do tego sprowadza się, w ten czy inny sposób, postulat, aby w pierwszej instancji sprawy były rozpoznawane przez prefektów. Nie chciałbym natomiast w razie braku takich sądów odsyłać spraw do pełnego (jak rozumiem) składu TK, z powodów wyłożonych w artykule. Cała nasza obecna procedura to czasochłonne wytaczanie ciężkiej armaty przeciwko musze.

@Seweryn: Nie odnosi się — to znaczy, jeżeli SUD będzie chciała taki program uruchomić, w razie wyboru byłbym gotów go poprzeć, ponieważ w pierwszej kolejności uważam, że nie należy nikomu utrudniać realizacji inicjatyw, które w najgorszym razie po prostu nie wypalą. Nie mogę jednak napisać, żebym wierzył w szanse powodzenia (historia uniwersytetów w Sarmacji czy opłakany stan IES są tutaj znamienne…) czy żebym uważał, że prawo jest tą dziedziną, którą należy rozwijać w Sarmacji w pierwszej kolejności.