Helwetyk Romański
Komentarze
@defloriusz Wskazałem wyżej kilka spraw, w których orzeczenia będą zupełnie bezcelowe. Trybunał w obecnej formule stanowi głównie czynnik paraliżujący. Jak trudno jest kompetentnym prawnikom (co mnie tutaj wkurza dodatkowo) zmobilizować się do napisania orzeczenia o objętości maksymalnie strony A4? Poziom skomplikowania naszych spraw to nawet nie jest poziom kolegiów ds. wykroczeń.
@defloriusz Jestem całym sercem za niezależnym sądownictwem, na tyle, na ile jest ono w naszych warunkach wykonalne. Ale za sądownictwem, które orzeka. Tylko i aż tyle.
W zasadzie nie zgadzam się (naturalnie) wyłącznie z punktem pierwszym. Chętnie wejdę w polemikę, gdy będę z powrotem przy komputerze. W punkcie czwartym dajemy demokratyczny mandat władzy autorytarnej i to może zadziałać, tu i teraz.
Odpowiedź na postawione w artykule pytanie jest prosta: oczywiście, że zezwalamy obywatelom na aktywność w innych mikronacjach. Ograniczenia dotyczą jedynie najważniejszych urzędów w państwie, ponieważ ustawodawca stoi na stanowisku, że w odniesieniu do centralnego konstytucyjnego organu władzy, jakim jest Sejm, nie powinno być wątpliwości odnośnie do tego, czyje interesy reprezentują posłowie — Księstwa Sarmacji czy innych mikronacji, których są obywatelami.

Wyjątek dotyczy Królestwa Trizondalu, z którym mamy podpisany stosowny traktat, mający pierwszeństwo przed przepisami ustawy. (Zakładając, że Trizondal jeszcze żyje).
@Seweryn Co jest doskonałym argumentem za przywróceniem wymogu aktywności także dla asesorów — czego nie proponuję, ale tylko dlatego, że opowiadam się za zasadniczą zmianą procedury. Najbardziej kompetentne sądownictwo nie jest nam do niczego potrzebne, jeżeli nie robi tego, do czego jest powołane, to jest nie orzeka. Trybunał Koronny do tej pory rozstrzyga w sprawie:

a) stwierdzania nieobecności Księcia (wniosek z 31 marca),
b) prawie do przemieszczania się (wniosek z 18 stycznia),
c) referendum w sprawie opróżnienia tronu (wniosek z 31 marca),
d) wykładni ordynacji wyborczej (wniosek z 10 maja).

Oczywiście, wszystkie powyższe zagadnienia dawno się zdezaktualizowały. Miesiąc, dwa bez wyroku? W mikronacjach? Orzeczenia powinny zapadać albo w ciągu kilku dni, albo w ogóle. Sprawy ustrojowe sprawami ustrojowymi, sam proces JKW Andrzeja Fryderyka (abstrahując od kuriozalności całej sprawy) trwał niemal trzy tygodnie, nie licząc postępowania przedsądowego.

Nieobecny Prefekt Generalny (a do tego się sprowadza nieaktywność, w przyrodzie nie występuje zaangażowany, obecny funkcjonariusz, który „tylko nie pisze”) to zakładanie, między wierszami, że w razie potrzeby będzie interweniował ktoś inny. Uważam, że nie powinniśmy czynić takiego domniemania.

Na strategiczne dla funkcjonowania państwa organy władzy musimy liczyć w trybie ciągłym, codziennym. To założenie jesteśmy w stanie spełnić.
@JulianF Zastanawiałem się nad tym (oczywiście, zgodnie z najlepszymi wzorcami matki Unii, siła głosu byłaby pochodną liczby obywateli), ale bardziej po linii eksperymentu, bo w zasadzie nie wiem, jaką nową jakość by to wniosło...
Przywrócenie status quo ante zdecydowanie nie mija się z celem.

Z powodu jednego monarchy na ośmiu przekreślono unikalny charakter unii, który funkcjonował z powodzeniem od listopada 2006 roku, przez jedenaście i trzy czwarte roku. (Nawiasem pisząc, jest więcej niż prawdopodobne, że JKW Robert Fryderyk został wybrany głosami także Baridajczyków; abstrahuję w tym miejscu całkowicie od tego, kto miał rację podczas konfliktu).

W tym momencie Królestwo staje przed koniecznością rozwiązania problemu, który nie powinien istnieć w pierwszej kolejności. Unię — przywrócić, Wicekróla — wybrać, tych samych błędów — nie popełniać. Unia polsko-litewska też miewała gorsze chwile.
@AFvTD Bez przesady, ale biorąc pod uwagę słowo, które się tam znajdowałoby w mniej kulturalnej przestrzeni, konstrukcja mnie trochę zaskoczyła… ;-)
Cytuję:
To, co się odhelwetykoromaniło […]
WTF?
@anglov Poprzednim razem kopiowałem postać po postaci z logów kanału głównego (i wszystkich kanałów dodatkowych…), żeby nikogo nie pominąć. Tym razem uznałem, że efektywniejszym rozwiązaniem będą kamery przemysłowe z funkcją rozpoznawania twarzy.
@anglov Komputer mówi „tak”. Ale i tak się proszę wpisać do księgi. ;-)

KfIkhy6B.png
Serduszko <3 (testuję system, ale tantiema zasłużona).
@Vhris W końcu by wypadało, prawda?
Jaka jest geneza nazwy drużyny?
@AFvTD 1% otrzymanego w wyborach poparcia dla ugrupowania dysponującego 100% mandatów oznacza całkowite wypaczenie zarówno systemu proporcjonalnego, jak i, po prostu, demokracji. Oczywiście, to skrajny przykład, ale moim zdaniem stanowiący logiczne następstwo błędnej — w moim przekonaniu — interpretacji ordynacji.

Odpowiadając na pytanie postawione przez Pana Marszałka: ponieważ ordynacja do Sejmu jest proporcjonalna, rozstrzygającym kryterium jest poparcie dla list kandydatów, nie poszczególnych jednostek. Stronnictwo A ma więcej głosów, więc stronnictwo A ma więcej mandatów. Tyle i aż tyle. Nie dostrzegam w podanym przykładzie żadnego rozstrzygnięcia wbrew woli wyborców.
Art. 15 ust. 1 („W przypadku wygaśnięcia mandatu, mandat obejmuje kandydat, który zgodnie z przepisami artykułów poprzedzających uzyskałby mandat, gdyby mandatu nie uzyskał poseł, którego mandat wygasł” reguluje, czy mandat ma trafić do tego samego stronnictwa, choć — jak się okazuje — niewystarczająco precyzyjnie.

Podstawową zasadą wyborów do Sejmu jest ich proporcjonalność. Mandaty dzielone są na poszczególne listy kandydatów proporcjonalnie. Kandydaci uzyskują mandaty w ramach list kandydatów. Jednoosobowa lista kandydatów Sarmackiej Partii Ludowej mandatu nie uzyskała.

Cytowany przez Pana Marszałka przypadek, w którym „liczba [mandatów] [przekroczyła] liczbę kandydatów na liście popartych przez co najmniej jednego wyborcę” w tych wyborach po pierwsze, nie wystąpił; po drugie, można się (zasadnie) spierać co do tego, czy nie należało wówczas przeprowadzić wyborów uzupełniających.

Sejm jest organem reprezentującym Naród, wyłanianym w wyborach powszechnych. Przyjęta przez Pana Marszałka interpretacja pozwoliłaby w skrajnym przypadku na wystąpienie sytuacji, w której żaden z posłów nie posiada demokratycznego mandatu do sprawowania władzy. Przykład w uproszczeniu:

a) w wyborach startują komitety A i B,
b) komitet A uzyskał 1% głosów, komitet B — 99% głosów,
c) posłowie i kandydaci komitetu B, jeden po drugim, zapadają na realiozę,
d) interpretacja Pana Marszałka oznacza, że władzę przejmuje komitet A, wbrew oczywistej woli wyborców.
@BvTJ To tak jeszcze na forum, przez kilka/naście/dziesiąt/set dni poproszę!
@BvTJ To niech głosy trochę postraszą!
@BvTJ Kogo moje stare oczy widzą!
@Vladimir Charles (Karol, he, he) Maurras, prawda. (Nie)stety, wyniki były zanonimizowane, więc ¯\_(ツ)_/¯.
@Gotfryd: na szczęście, wkrótce ostatnia… ;-)